- Ale chyba nie pójdziesz w tym? - spojrzałam na jego potarganie dżinsy i pomiętą koszulę.
Rozbawiłam go. A z siebie zrobiłam blond idiotkę. Super.
- Oczywiście, że nie. To jak?
- Yyyyyyy. Poczekaj chwilę muszę się zastanowić - natychmiast zwiałam do łazięki. Jak ostatni tchórz. I czego się boisz idiotko? W końcu i tak musisz z kimś iść. Nikogo tu nie znasz, oprócz Iwana i Borysa, ale z tym drugim nie pójdę, bo ten pierwszy do końca życia mi nie wybaczy i w dodatku zrobi scenę. Może już nie obyć się bez ofiar. Sceny brutalnej walki już pojawiły mi się przed oczami. Ale... czy tylko o to mi chodziło?
Dobra. To bez sensu. Pójdę z nim i koniec kropka.
I nagle coś zobaczyłam. Nie miałam już skrzydeł. W lustrze zobaczyłam, że zamiast tego na plecach mam tatułarz. Nie zastanawiałam się, w jakim kształcie.
Wyszłam.
- Ok, pójdę z Tobą.
- Teraz powinnaś powiedzieć "ale pod jednym warunkiem ".
- Dlaczego ?
- Dziewczyny chyba zawsze tak mówą.
- Ok. Pójdę z tobą, ale pod jednym warunkiem. Będziesz tańczyć tylko ze mną.
-Hmmm. Chyba nie mam wyboru... A księżniczce się nie odmawia... No dobra, choć to nie jest dla mnie korzystny warunek...
Żartował sobie ze mnie.
- Nie to nie. Jakoś sobie poradzę. Jakby co, to pozostaje jeszcze Borys...
Nagle jego twarz spoważniała.
- Nawet o tym nie myśl.
- Dlaczego? Co? Zabronisz mi?
Czułam się urażona tymi jego żartami. Chciałam go ominąć i iść gdziekolwiek, wracać do domu, ale złapał mnie za łokieć.
- Pójdziesz ze mną. Dla własnego bazpieczeństwa.
Jak ja mogłam myśleć, że on jet fajny? To dupek! Z nim nie da się o niczym rozmawiać! Jest beznadziejny. Nie cierpię go! Kiedyś tego szystkiego pożałuje! Nie daruję u tej zniewagi. Muszę tylko coś wymyślić...
Ciąg dalszy nastąpi niebawem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz