Nagle przed oczami pojawiła się moja mama.
- To nie przekleństwo. Nie wiesz, ilu mieszkańców tej krainy chciałoby je mieć. To insygnia władzy. To ciebie będą szanować; ciebie będą słuchać! Pamiętasz, jak bardzo chciałaś być księżniczką, gdy byłaś mała? Bycie nią nie oznacza luksusów. To ciężka praca! Jeśli chceż mieć jakiekolwiek przywileje wśród ludu, musisz na to zasłużyć. Rządź mądrze, a Twoi krajanie pójdą za Tobą w ogień. Nie myśl, że zostawiam Cię z tym samą. Do wykorzystania masz magię. Co kolwiek zechceż... Wszystko tu jest możliwe. Trzeba tego tylko bardzo mocno chcieć. Uważaj na ludzi, którzy chcą Ci zaszkodzić. Nie mówię tylko o podstępnych szpiegach, którzy czyhają na Twoje życie. W świecie, w którym żyjesz na codzień też są zdrajcy. Masz miesiąc, aby uratować ten kraj, potem wracaj do brata, do domu.
Powiedziawszy to, znikła.
Westchnęłam. Zanim otworzyłam oczy, usłyszałam przepełniony troską głos Iwana:
- Motylku, wstań, otwórz oczy, nie rób mi tego, wstań.
Coś mi podpowiadało, że to jednak nie jest jego głos.
- To nie żaden motylek! Ona ma na imię Aniela!
To na pewno był głos Iwana.
- Och, zamknij się!
Jakiś rumor, trzaski, postękiwania.
Wstałam, otworzyłam oczy. Pstryknęłam palcami i dwaj chłopcy znaleźli się w dwóch klatkach. W jednej był Iwan, a w drugiej... Iwan. Poczułam, że zaraz zemdleję... I nie myliłam się.
Ciąg dalszy nastąpi niebawem...