czwartek, 1 września 2011

Ktośka mówi

Nastąpiła zagłada!
Wiecie jaka? Szkoła wróciła!
1 września i od razu test? Sorry, ale coś tu jest nie tak.
Dobra, a tak na poważnie. Moja klasa jest nawet fajna. Gdybym chodziła do klasy 1e, miałabym dwie koleżanki z obozu harcerskiego ( Oliwię i Basię ). No, ale żyje się raz i takie... hm... powiedzmy "błędy" popełniać trzeba. Poznałam kilka osób. To tak: Karolinę, koleżankę Karoliny, Oliwii i Basi ( chyba się nie przedstawiła, ale nie jestem pewna...), Mariannę ( siedziała przez chwilę ze mną w ławce ) i dwie dziewczyny z 3a ( nie zapamiętałam ich imion, bo byłyśmy wtedy w kościele, swoją drogą, mam nadzieję, że się nie obrażą ).
Mój kot to jednak chłopak, więc dałam mu na imię Kadafi ( sąsiadka ma psa Binladena i kota Putina ). Teraz śpi mi na kolanach i jeszcze mu nie wygodnie.
Niedawno odbyła się moja trzecia lekcja nauki jazdy konnej. Nie będę opowiadała, co wyprawiałam na koniu. Po postu szkoda słów. Właśnie patrzę na piękny, czerwony księżyc. To moim zdaniem jedna z najbardziej niesamowitych faz.
Ok. Kończę.
Pa pa.
Ktosia                      

niedziela, 28 sierpnia 2011

Nadal Rozdział VI

      Zaniemówiłam.  Do tej pory, dostawałam propozycje napisania wypracowania do szkoły za 5 złotych, a teraz? I co ja mam mu powiedzieć?
      - Ale chyba nie pójdziesz w tym? - spojrzałam na jego potarganie dżinsy i pomiętą koszulę.
      Rozbawiłam go. A z siebie zrobiłam blond idiotkę. Super.
      - Oczywiście, że nie. To jak?
      - Yyyyyyy. Poczekaj chwilę muszę się zastanowić - natychmiast zwiałam do łazięki. Jak ostatni tchórz. I czego się boisz idiotko? W końcu i tak musisz z kimś iść. Nikogo tu nie znasz, oprócz Iwana i Borysa, ale z tym drugim nie pójdę, bo ten pierwszy do końca życia mi nie wybaczy i w dodatku zrobi scenę. Może już nie obyć się bez ofiar. Sceny brutalnej walki już pojawiły mi się przed oczami. Ale... czy tylko o to mi chodziło?
     Dobra. To bez sensu. Pójdę z nim i koniec kropka.
     I nagle coś zobaczyłam. Nie miałam już skrzydeł. W lustrze zobaczyłam, że zamiast tego na plecach mam tatułarz. Nie zastanawiałam się, w jakim kształcie.
      Wyszłam.
      - Ok, pójdę z Tobą.
      - Teraz powinnaś powiedzieć "ale pod jednym warunkiem ".
      - Dlaczego ?
      - Dziewczyny chyba zawsze tak mówą.
      - Ok. Pójdę z tobą, ale pod jednym warunkiem. Będziesz tańczyć tylko ze mną.
      -Hmmm. Chyba nie mam wyboru... A księżniczce się nie odmawia... No dobra, choć to nie jest dla mnie korzystny warunek...
      Żartował sobie ze mnie.
      - Nie to nie. Jakoś sobie poradzę. Jakby co, to pozostaje jeszcze Borys...
      Nagle jego twarz spoważniała.
     - Nawet o tym nie myśl.
     - Dlaczego? Co? Zabronisz mi?
      Czułam się urażona tymi jego żartami. Chciałam go ominąć i iść gdziekolwiek, wracać do domu, ale złapał mnie za łokieć.
     - Pójdziesz ze mną. Dla własnego bazpieczeństwa.
      Jak ja mogłam myśleć, że on jet fajny? To dupek! Z nim nie da się o niczym rozmawiać! Jest beznadziejny. Nie cierpię go! Kiedyś tego szystkiego pożałuje! Nie daruję u tej zniewagi. Muszę tylko coś wymyślić...
Ciąg dalszy nastąpi niebawem...             

piątek, 26 sierpnia 2011

Rozdział VI

     Następnego dnia, wieczorem miał się odbyć bal. Nie wiedziałam w co się ubrać, ale od czego miałam Iwana... Zaprowadził mnie do jednej z wielu komnat w wielkim zamku. Było tam mnóstwo biżuterii, sukienek i butów.
     - Oto garderoba godna księżniczki.
     Wzięłam go za rękę.
     - Chodź, pomożesz mi wybrać coś, w czym będę wyglądała jak księżniczka - był bardzo speszony, ale ja nie dałam mu prawa wyboru. Pociągnęłam go wzdłuż półek, gablot i wieszaków. Na samym końcu była przebieralnia, a raczej łazięka w królewskim wydaniu. Wielka wanna, umywalka... Niczego tu nie brakowało. Znalazłam nawet dżakuzji!
     Wyszłam.
     - Okej, to teraz trzeba znaleźć coś odpowiedniego... - popatrzyłam w miejsce, gdzie powinien stać Iwan, ale tam go nie było, jak w każdym miejscu, w zasięgu mojego wzroku.
      Jest! Właśnie wyłaniał się zza zakrętu. Ręce miał zajęte piękną, lazurową suknią i kilkoma pudełeczkami.
     - Proszę. Jeśli to Ci się nie spodoba, to widocznie, albo nie mam gustu, albo wcale Cię nie znam.
     Przyznaję, ma bardzo dobry gust.
     Sukienka opinała się wokół mojej tali ( poraz pierwszy dziękowałam Bogu, że mam dość spory biust ), a potem spływała pięknie do moich stóp. Na nich miałam srebrne pantofle na obcasach. W szafkach znalazłam mnóstwo kosmetyków. Z włosów ułożyłam piękny kok. Na głowę włożyłam piękny diadem. Szyję zdobiła kolja ze srebra i brylantów, a na rękę włożyłam bransoletkę, którą dostałam od Iwana. Całość prezętowała się pięknie, lecz dopiero reakcja dobierającego ten strój dała mi satysfakcję. Po prostu oniemiał, a minę miał... Nie wiem, jak mam to określić...
     Nie chciałam widzieć swojej miny, gdy Iwan z niepewną miną wypowiedział jedno magiczne zdanie:
     - Czy chceż iść ze mną na ten bal? 
Ciąg dalszy nastąpi niebawem...              

niedziela, 21 sierpnia 2011

Nadal rozdział V

     Obudziłam się.
     Znowu.
     Muszę zaskarżyć autorkę. Czy ja nie mam nic do roboty? Kraj do uratowania, mnóstwo nauki..., a ona sobie wymyśliła, że co rusz będę traciła przytomność.
     Okej.
     Co dalej?
     A, już wiem.
     Zaczęłam wrzeszczeć, gdy ujrzałam dwie głowy Iwana nad sobą. Jedna westchnęła, a druga uśmiechnęła się i powiedziała:
     - Cześć Motylku, mam na imię Borys i jestem bratem  bliźniakiem tego durnia, z którym chodzisz do szkoły.
     - Durnia? Hmmm. Coś czuję, że się dogadamy. Pomóż mi wstać - podałam mu rękę.
     - Nie powinnaś jeszcze... - zaczął Iwan, ale ja nie zwracałam na niego uwagi. Mój nowy kumpel z przyjemnością postawił mnie na ziemi. Ledwo musnęłam stopami podłogę, a już przed oczami pojawiły mi się szare mroczki. Zachwiałam się i byłabym upadła, gdyby jakieś silne ramiona nie podtrzymały mnie. Potem poczułam, że się unoszę. Gdy dotknęłam głową poduszki, już prawie nic nie czułam, nic nie widziałam.
     - Anielo, pij - Iwan podstawił mi do ust i zaczął ją powoli przechylać. Gdy opróżniłam naczynie do końca, powoli wszystko zaczęło wracać do normy.
     - Motylu... - Borys, który dotychczas stał kilka kroków od łóżka, zaczął się powoli przybliżać, lecz Iwan gwałtownym ruchem ręki posłał go na ścianę. Wstał i wziął za fraki swojego brata..
     - Coś Ty jej zrobił?! - Odpowiedziało mu milczenie. Znów rombnął Borysem o ścianę. - Pytam się, coś Ty jej zrobił?! - Znów nic. Jego pięść poleciała na szczękę bliźniaka. Aż dziw, że nie protestował.
     - Przestań - jak mój głos mógł być tak lichy? Iwan i tak mnie nie usłyszy..., ale o dziwo westchnął i puścił rzekomego złoczyńcę.
     - Nie zbliżaj się do niej. Nigdy. Spróbuj ją tknąć, a będziesz wąchać kwiatki od spodu.
     W jego głosie było tyle wrogości...  Nie poznawałam go. To już nie był jeden  z próżniaków z mojej szkoły, tylko śmiertelnie groźna... bestia. Pomyślałam, że nie chcę go nigdy mieć z a przeciwnika.
     Ale... ile razy go obrażałam, prowokowałam niemiłymi zaczepkami..., a on zawsze miał do mnie anielską cierpliwość.
     Musiał naprawdę nienawidzić brata.
     Albo... Nie, na  pewno nie.
Ciąg dalszy nastąpi niebawem...                       

Coś o Ktosi

Ten dział wraca z za grobu...
Bu ha ha ha!
Podsumujmy:
Jestem blondynką, mam niebieskie oczy. Wiek - 13 lat i ( prawie ) 6 miesięcy.
Mam dwa psy, kota i papużkę falistą.
Lubię czytać książki.
Uwielbiam zwierzęta.
Nowe wiadomości:
Lubię pisać: książki, opowiadania, wiersze, piosenki.
Dość ładnie rysuję...
Coś o moim życiu:
      Moja poprzednia klasa liczyła 17 osób ( wielka, no nie? ). Podstawówkę ukończyłam z wyróżnieniem. Teraz idę do gimnazjum nr 2 w Krakowie. Mam super dojazd, nie to, co Zaciesz. Ja mam wszędzie łatwy dojazd. 
      Moim marzeniem, jest kupić dworek popadający w ruinę, odremontować go, obok niego założyć stadninę koni. Miałabym w tedy święty spokój, nie musiałabym chodzić do pracy, bo założyłabym szkółkę jeździecką, wynajmowałabym pokoje, ponieważ dworek byłby dla mnie za duży, nawet, gdybym mieszkała z mamą, tatą, Zacieszem... i jeszcze kilkoma osobami.
Na dziś to tyle w tym dziale.
Pa pa.
Ktosia