- To Ty - syknęłam. Popchnęłam go na szafki. Z jaką łatością mi to przyszło...
Jego mina światczyła, że domyślił się o co mi chodzi.
- Ty podły oszuście! Jak mogłeś?!
- Zrozum, chciałam tylko Ci pomóc.
- Pomóc?! Nie zamierzam łazić za tobą krok w krak, żeby dostać szóstkę z matematyki.
- Jesteś na mnie zła, ponieważ lepiej niż Ty mam rozwiniętą umiejętność czytania w myślach.
Zastanowiłam się nad jego słowami.
- Tak, ale to nie oznacza, że nie jesteś oszustem.
Oddaliłam się tak szybko, jak się pojawiłam.
Pod koniec lekcji poszłam zabrać rzeczy z mojej szafki. Gdy tylko ją otworzyłam zobaczyłam bukiet małych, pomarańczowych różyczek i niebieską torebkę, w jaką zazwyczaj pakuje się prezęty. Znajdowała się w niej błękitna koperta i niebieskie pudełeczko ze srebrną branzoletką wysadzaną niebieskimi kamyczkami. W kopercie był list, w którym Iwan niezdarnie prepraszał za swój niecny postępek. Napisał tam najróżniejsze brednie. I dlatego postanowiłam mu przebaczyć. Tłumaczył też, że branzoletkę miał mi dać wczoraj, ale tak szybko pobiegłam do domu, iż nie zdążuł wyłączyć nawet silnika.
I oto w ten jakże romantyczny sposób bez żadnej okazji dostałam prezent od chłopaka.
Ciąg dalszy nastąpi niebawem...
Hm. Słodki Iwan ;> Ale co jest nie tak? Ona pisała z angielskiego, nie z matematyki ;P
OdpowiedzUsuń