sobota, 13 sierpnia 2011

Rozdział III

      Dziś czekał mnie sprawdzian z angielskiego. Wykułam na blachę pół podręcznika. Nienawidzę tych lekcji.
      To nie jest tak,  że zaglądam do umysłów ludzi przez cały czas. To nie jest umiejętność. Gdy człowiekowi toważyszą silne emocje... one tak jakby pochłaniają także muj umysł. Nie mogę od tak zaglądnąć nauczycielowi do mózgu, żeby wiedzieć jekie są poprawne odpowiedzi.
      - Cześć. I jak? Przygotowana do sprawdzianu?
      Iwan
      - Tak jakby - odpowiedziałam lekko drżącym głosem.
     - Yhm, już to widzę.
     - To po co się pytasz, skoro już wiesz - byłam na niego zła. Mógł chociaż mnie pocieszyć!
     - Po prostu uwierz w siebie. Umiesz wszystko, tylko jeszcze o tym nie wiesz.
     - Ta, jasne. Nawet pierwiastek kwadratowy z liczby...
     -Okej, może nie wszystko, ale na tyle, żeby ten sprawdzian napisać na ocenę celującą. Nie na prużno wtukłaś do głowy pół podręcznika.
     - Hej, a Ty...
     Zadzwonił dzwonek na lekcję.
     Rozłożył z uśmiechem ręce.
     - Nie mam pojęcia.
     Do klasy weszłam jak na stracenie.
     Sprawdzian był zaskakująco łatwy. Znałam wszystkie odpowiedzi. Rozwiązałam także zadanie na szóstkę.      Coś musi być nie tak...
     I nagle mnie oświeciło.
Ciąg dalszy nastąpi niebawem...     

1 komentarz: