- Czekaj! -zawołał.
Obróciłam się. Podbiegł do mnie z plikiem kartek w ręce.
- To wypadło z jednej z książek - powiedział.
Wzięłam z jego ręki moje szkice.
- Zaglądałeś - stwierdziłam. Nie musiałam zaglądać do jego umysłu żeby zobaczyć linie papilarne z jego umazanych białą kredą palców.
- Tak.
Arogancja jest jego mocna stroną.
- I co? Nie przeprosisz? Naruszyłeś moją prywatność - fakt faktem, że ja naruszałam ją codziennie, ale nie z mojej winy.
- A Ty? Przyznaj się? Ile razy szperałaś w umysłach niewinnych ludzi? No, przyznaj się.
- Skąd o tym wiesz? - Ale ze mnie idiotka. Dałam się podejść! Takiemu du..... Okej, nie ważne. Było minęło. Moje czyny wyprzedzają wszystko inne. Prędkość światła to przy tym pikuś.
- Ha! Czyli przyznajesz się!
Próbowałam powiedzieć coś na swoje usprawiedliwienie, ale mi przerwał:
- Masz szczęście, że jestem taki jak Ty.
Zaniemówiłam. Spojrzał na zegarek.
- Radzę się spieszyć, bo spóźnimy się na lekcję.
Ciąg dalszy nastąpi niebawem...
Hm. Zaczyna się obiecująco ;)
OdpowiedzUsuń